Izba Pamięci Męczenników

logo izby Męczenników

Izba Pamięci Męczenników

…za szczególną powinność naszego pokolenia w Kościele uważam zebranie wszystkich świadectw o tych, którzy dali życie za Chrystusa…są to często męczennicy nieznani, jak gdyby żołnierze wielkiej sprawy Bożej…

                                                                                                        Jan Paweł II 

Bydgoszcz 7 czerwiec 1999 r.

Bł. ks. Franciszek Dachtera

bł. ks. bł. ks. Franciszek DachteraFranciszek Dachtera
bł. ks. Franciszek Dachtera

Ks. Franciszek Dachtera, to męczennik z Dachau, który był bardzo związany z Bydgoszczą. Przyszedł na świat we wsi Salno pod Bydgoszczą. Ojcem Franciszka BYł Leon Dachtera nauczyciel, natomiast matką Hilaria z domu Karnowska, która zajmowała się domem.

Ks. Franciszek Dachtera kiedy skończył sześć lat zaczął edukację w szkole powszechnej w Wierzchucinie Królewskim. W 1920 roku władze państwowe nakazała Leonowi Dachterze podjąć pracę w szkole w Koronowie. Właśnie tam Franciszek wstąpił do Wyższej Szkoły Chłopców. Szkoła ta została jednak zamieniona na szkołę wydziałową. W 1922 r. cała rodzina przeniosła się do Bydgoszczy gdzie ojciec został rektorem (kierownikiem) Szkoły Powszechnej im. Świętej Trójcy. Rodziła osiedliła się na terenie parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa na ul. Zduny 7.

Bł. ks. Franciszek Dachtera wraz z Rodzicami.
Bł. ks. Franciszek Dachtera wraz z Rodzicami.

Wiele lat później, bratowa ks. Franciszka Dachtery, Maria, tak wspomina rodzinny dom Dachterów: „Ojciec mojego chłopaka był rektorem szkoły przy ul. Kościeleckich. W dużej jadalni stał długi stół, za którym siedziało … kilkunastu księży. W pierwszej chwili pomyślałam, że trafiłam pod zły adres, że to nie prywatne mieszkanie, lecz izba zakonna. Młodzi księża, koledzy ks. Franciszka zaraz jednak z uśmiechami poderwali się z krzeseł, zaczęli się witać, przedstawiać. Lody prysły. To była wspaniała rodzina. Sądzę, że dzięki niej udało mi się przetrwać koszmar okupacji”.

1 lipca 1922 r. Franciszek rozpoczął edukację w Państwowym Gimnazjum Klasycznym zdając egzamin wstępny do trzeciej klasy. Jednocześnie, o czym sam pisze w curriculum vitae, pobierał lekcje języka łacińskiego. u wikariusza ks. Żelaznego. Jako uczeń gimnazjum należał do kółka abstynentów, filomatów pomorskich, a także angażował się w działalność harcerską. W wieku 12 lat przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej, 27 sierpnia w kościele parafialnym. Dwa lata później w październiku przyjął sakrament bierzmowania.

Czasy seminarium

 

14 maja 1928 roku zdał egzamin dojrzałości i postanowił wstąpić do Seminarium Duchownego. Złożył swoją prośbę o przyjęcie do Seminarium na ręce księdza kardynała, Prymasa Polski Augusta Hlonda z datą 14 czerwca 1928 roku. Jego prośba 1 sierpnia została rozpatrzona pozytywnie. Kilka lat później do tego samego seminarium wstąpił jego brat Leon (ur. 1912), który po II wojnie światowej został profesorem w tym seminarium. Z badań lekarskich wynika, że Franciszek miał 170 cm wzrostu i ważył 61 kg.

W świadectwie moralności, jakie wystawił proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy, ks. Kazimierz Stepczyński, rozstrzelany przez hitlerowskich Niemców w pierwszych dniach listopada 1939 roku, czytamy: „Kandydata nie znałem dotychczas, nie słyszałem też niczego ujemnego o nim. Bardzo dobrze znam natomiast ojca jego, rektora jednej z tutejszych szkół powszechnych, gorliwego członka Sodalicji Mężczyzn. Jest to mąż o zasadach szczerze katolickich, nieustraszony ich wyznawca”. Natomiast prefekt Gimnazjum, do którego uczęszczał Franciszek, ks. Tadeusz Zieliński w opinii podkreślił, że „odznaczał się gorliwością tak w nauce religii jak i w praktykach religijnych”.

Studia teologiczne przebiegły bez problemów. Franciszek otrzymywał oceny dobre i bardzo dobre z poszczególnych przedmiotów. Uważany był przez profesorów za zdolnego studenta, pilnego i sumiennego. Jak czytamy u księdza prefekta z gnieźnieńskiego seminarium: „Odznaczał się gorliwością tak w nauce religii, jak i w praktykach religijnych. Świadectwa wakacyjne, testimonia kleryka Franciszka podkreślają jego systematyczną pobożność, gotowość usługiwania przy ołtarzu, szacunek wobec kapłanów i uczynność w życiu codziennym”.

Jako kleryk angażował się kilkakrotnie w działalność harcerską ZHP. W 1931 roku był na praktykach wakacyjnych w Nowej Wsi Podgórnej i pełnił tam funkcję „kapelana” drużyny harcerskiej. Bardzo chętnie spędzał czas z harcerzami i młodzieżą. Innym razem będąc na obozie z harcerzami w Międzychodzie, proboszcz parafii wystawiając opinie z tych praktyk zaznaczył, że „zachowywał się wzorowo i mimo, że obóz harcerski znajdował się przeszło 3 km od kościoła parafialnego, wspomniany kleryk, codziennie był na Mszy świętej i przystępował do Komunii Świętej”.

Święcenia subdiakonatu przyjął w roku 1932, zaś święcenia diakonatu i kapłaństwa otrzymał w 1933 roku. W prośbie skierowanej do księdza kardynała Augusta Hlonda, Franciszek Dachtera podkreślił, –  „zapewniam jednocześnie Waszą Eminencję, że świadom jestem obowiązków, jakie na siebie przyjmuję. Do święceń przystępuję ze szczerą intencją służenia Bogu i duszą nieśmiertelnym”. Msza Prymicyjna ks. Franciszka odbyła się w kościele parafialnym Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. Prymas Hlonda dekretem skierował ks. Dachtera do parafii Najświętszej Maryi Panny w Inowrocławiu, gdzie został wikariuszem.

Duszpasterstwo

W swojej pracy duszpasterza zawsze kład nacisk na młodzież, z którą chętnie spędzał czas. Kierował oddziałem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej (KSMŻ), powołanym w 1934 roku podczas zjazdu Akcji Katolickiej w Krakowie. Organizacja kierowała się hasłem: „Budujmy Polskę Chrystusową”. Prowadziła działalność religijną, kulturowo-oświatową oraz charytatywną i społeczno-patriotyczną. „ W rodzinie Dachterów po dwuletniej pracy ks. Franciszka na Kujawach pozostała piękna pamiątka. To wypełnione starannym pismem, ozdobione wieloma zdjęciami kronika Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej, którego działalnością kierował. Z zapisków wynika, że panienki nie tylko spędzały czas na modlitwie. Równie ważne było kultywowanie patriotycznych tradycji: akademie, a także liczne wycieczki krajoznawcze”.

Ks. Franciszek Dachtera kontynuował rodzinne tradycje związane z nauką dzieci i młodzieży. Podejmował działania aby móc uczyć religii w szkole średniej. Musiał jednak zdać egzamin na „prefekta”. Pierwszy etap to zdanie dwóch egzaminów wikariuszowskich, które zaliczył w 1934 i 1935 roku w zimie. Należy zwrócić uwagę, że osobą, która zainspirowała ks. Dachtera do podjęcia takiej drogi był ówczesny rektor Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, ks. Michał Kozal, późniejszy biskup pomocniczy we Włocławku, męczennik Dachau, błogosławiony Kościoła Katolickiego.

Egzamin prefektowski zdał w grudniu 1936 roku i podjął pracę w Miejskim Koedukacyjnym Gimnazjum Kupieckim w Bydgoszczy, oraz w bydgoskiej Publicznej Szkole Dokształcającej Zawodowej Nr 1, gdzie pracował do 1938 roku. W czasie pracy z młodzieżą i wypełniając obowiązki prefekta szkoły średniej zauważył potrzebę stworzenia podręcznika o wiedzy teologicznej. Taki podręcznik napisał pod tytułem „Nauka wiary”, który był właśnie skierowany do uczniów szkół średnich. Podjął się też opieki nad 27 BDH działającą już w gimnazjum.

Jego chęć pogłębienia wiedzy i podnoszenia kwalifikacji zaowocowała rozpoczęciem studiów zaocznych z zakresu historii Kościoła w Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W piśmie skierowanym do Kurii Arcybiskupiej w Gnieźnie proszącym o pozwolenie na rozpoczęcie studiów podkreślił, że: „praca w szkole nie dozna na tym uszczerbku”. Prośba została pozytywnie rozpatrzona przez ks. kardynał August Hlond 30 sierpnia 1937 roku. Podczas studiów, ks. Dachtera zdał egzaminy z: filozofii chrześcijańskiej, nauk biblijnych Starego Zakonu, nauk biblijnych Nowego Zakonu, historii Kościoła, apologetyki, teologii dogmatycznej, teologii moralnej, prawa kościelnego, teologii pastoralnej i homiletyki, katechetyki i pedagogiki, socjologii, patrologii, osiągając wyniki dobre. Kończąc studia napisał dysertację z historii Kościoła, której temat dotyczył „Historii parafii bydgoskiej do roku 1772” Opracowanie to znajduje się obecnie w zbiorach Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy.

26 czerwca 1939 roku ks. Franciszek Dachter otrzymał stopień magistra teologii. Natomiast Kuria Arcybiskupa powierzyła ks. Franciszkowi administrację parafii pismem z dnia 21 sierpnia 1939 roku. 1 września objął parafię w Łubowie pod Gnieznem, która miał przejąć po ówczesnym proboszczu ks. Tadeuszu Zielińskim, którego przeniesiono do Mogilna.

Wojna i obóz

List z Dachau napisany przez bł. ks. Franciszka Dachterę.
List z Dachau napisany przez bł. ks. Franciszka Dachterę.

Niestety nie zdążył tak naprawdę objąć parafi, gdyż został powołany na kapelana wojskowego 62 Pułku Piechoty Wielkopolskiej, wchodzącej w skład 15 Dywizji Piechoty. W tej sytuacji parafię Łubowo objął ks. Jakub Gawrych. II wojna światowa przerwała jego karierę naukową. Został natomiast kapelanem w stopniu kapitana i wyruszył na front. 17 września 1939 roku w bitwie nad Bzurą w miejscowości Brochów, pow. Sochaczew trafił do niewoli. Był więźniem w oficerskim obozie jenieckim w Oflagu IX A/Z Rotenburgu koło Fuldy (Rotenburg an der Fulda), jako jeniec nr 176. Spędził tam pół roku. 18 kwietnia 1940 roku Niemcy nierespektujący zasad konwencji genewskiej, uznali go za przestępcę wtrącając do obozu koncentracyjnego.

 

Najpierw trafił, 24 kwietnia 1940 r., do obozu koncentracyjnego KL (niem. Konzentrationslager) Buchenwald, gdzie niewolniczo pracował w kamieniołomach. Później 7 lipca 1942 roku trafił do KL. Dachał otrzymując numer obozowy 31199.

Do obozu trafił w najgorszym okresie jego funkcjonowania: „[…] uczucie ciągłego głodu i słabości, oglądanie się z żalem, czemu te kamienie nie są kawałkami chleba. […] Ludzie jedli najgorsze rzeczy, aby napełnić czymś swój żołądek. […] Kawałek chleba porzucony przez dziecko na ulicy był przysmakiem albo wykradzione z psiej miski kawałki skórek chleba lub z klatki króliczej. Nawet garść owsa zabrana po kryjomu z kurnika była przysmakiem. Zapominać kazała, choć na chwil kilka o głodzie. A śmierć się zbliżała, okazywało to powolne puchnięcie od stóp, jeżeli doszło do brzucha, już koniec, nie było ratunku […]. Tułów wychudzony, a nogi grube i ciężkie, w ciężkich buciorach ledwie się wlokące” — tak wspominał swoje przeżycia w Dachau jeden z kapłanów, ks. Franciszek Mączyński,późniejszy rektor Polskiego Papieskiego Instytutu Kościelnego w Rzymie…„”Nie było gorszego miejsca na ziemi” – tak wiele lat po wojnie określił Dachau misjonarz i apostoł trędowatych, o. Marian Żelazek – „panowało bestialstwo, śmierć i głód”. […] Współwięźniowie bloku 26, dla kapłanów katolickich, nazywali go, z uwagi na pogodny wygląd oraz zachowywaną – mimo wyniszczającej pracy, głodu i szykan – równowagę duchową, „Cherubinkiem”. Jego bratowa Maria Dachtera wspomina, że „Ten przydomek pasował do niego wyjątkowo. W jego spojrzeniu było rzeczywiście coś anielskiego. Gdzie się pojawił wzbudzał ogólną sympatię”.

Najpierw pracował na plantacji, jednak w grudniu 1942 roku prof. Karl Klaus Schilling, jeden z niemieckich lekarzy-zbrodniarzy (po wojnie skazany na śmierć i w 1946 r. powieszony), który prowadził badania pseudomedyczne na więźniach, wybrał go na swoją ofiarę. Cztery razy zakażono go malarią. Testowano na ks. Franciszku syntetyczne specyfiki, w różnych dawkach i stężeniach. Na każdych takich doświadczeniach przebywał od 1 do 4,5 miesiąca. W końcu rozchorował się na żółtaczkę, która uszkodziła mu wątrobę i śledzionę. DO tego pojawił się chroniczny katar, zawroty głowy i niestrawność. ks. Franciszek Dachtera okropnie cierpiał. Nie dostawał żadnych leków poza eksperymentalnymi specyfikami. Żył w nieustannym bólu, bez leków znieczulających.

Męczeńska śmierć

Współwięźniowie, mimo nieludzkich warunków, ks. Dachtery próbowali mu jakoś pomóc, jednak bezskutecznie, byli bezradni na jego cierpienia. Choroba się pogłębiała. Widywano go często w umywalni baraku 28, gdzie męczył się dreszczami malarii, które sprawiały, że często tracił przytomność. Czasem władze obozu wyrażały zgodę na napisanie cenzurowanych oczywiście korespondencji do najbliższych. Niestety nie można było opisywać warunków bytowych i tego, w jaki sposób są traktowani więźniowie oraz faktycznego stanu zdrowia. W listach, które ks. Franciszek pisał do najbliższych, zawsze czuć było optymizm. Ksiądz podtrzymywał na duchu swoją rodzinę, umacniał ich wiarę. Prosił ich tez o lekarstwa, szczególnie chininę.

Maria Dachtera wspomina: „Cała rodzina ciężko przeżywała jego pobyt w obozach. Listy ze względu na cenzurę, przychodziły króciutkie, ale jednak pełne optymizmu, dodające otuchy i wiary w lepsze jutro. Prosił w nich najczęściej o lekarstwa, zwłaszcza chininę. Zdobywaliśmy ją dzięki zaprzyjaźnionej właścicielki apteki. Otrzymywał paczki z Bydgoszczy. O tym, co ten człowiek musiał przejść w Dachau, dowiedzieliśmy się dopiero po wojnie, kiedy odwiedził nas jego towarzysz niedoli – ksiądz, któremu dane było przeżyć”.

Krótko przed śmiercią Męczennik przyjął Najświętszy Sakrament. Jego ostatnie słowa zapamiętał współwięzień, ks. Antoni Majchrzak, późniejszy proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Bydgoszcz, który później przekazał je: „Pozdrów moją rodzinę. Bóg tak chce. Zgadzam się z Jego wolą, choć serce się rwie do swoich. Powiedz im wszystko, co widziałeś i wiesz”.

Agonia trwała kilka dni. W końcu ks. Franciszek Dachtera zmarł 22 sierpnia 1944 roku, jako ofiara doświadczeń malarycznych. Zwłoki zostały spalone w piecu krematoryjnym. Prawdopodobnie bezpośrednią przyczyna zgonu było podanie zastrzyku z trucizny – piroferu. „ Przez długi czas wydawało się mi, że była to daremna ofiara przyznaje Maria Dachtera. Z Niemiec nigdy nie dotarł do nas choćby najkrótszy list z przeprosinami za to, co wyrządzono w Dachau księdzu Franciszkowi. Dopiero starania o beatyfikację przywróciły mi wiarę w sprawiedliwość i sens jego cierpień”.

Odznaczenia pośmiertne

Dzięki staraniom absolwentów bydgoskiego Gimnanzjum Klasycznego, w 1985 roku władze komunistyczne PRL nadały ks. Franciszkowi pośmiertnie „Medal za udział w wojnie obronnej 1939”. Natomiast za zasługi dla ZHP otrzymał w 1992 roku Srebrny Krzyż Zasługi z rozetą. Umieszczono też jego nazwisko na kilku tablicach honorowych m.in. w kościele Klarysek i Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy, a także w Salnie oraz w Szczecinie, gdzie umieszczono Pomnik Męczenników II Wojny Światowej.

Natomiast uchwałą nr XXIV/438/16 Rada Miasta Bydgoszczy z dnia 27 stycznia 2016 roku imieniem ks. Franciszka Dachtera nazwano ulicę. Dzięki dwóm współwięźniom, którzy przeżyli Dachau został zgłoszony jako kandydat na Sługę Bożego i rozpoczęto proces beatyfikacyjny. W końcu 13 czerwca 1999 roku w Warszawie papież Jan Paweł II ogłosił ks. Dachtera błogosławionym w grupie 108 Polaków męczenników II wojny światowej.

W dekrecie o męczeństwie 108 Sług i Służebnic Bożych – napisano:„Na tej ziemi, okrytej zbrodniami dokonanymi przez nazistów, […] wierni naśladowcy Bożego Mistrza, nie wyrzekli się swej godności chrześcijańskiej, nie odstąpili od wiary, nie zbiegli z niebezpieczeństwa, nie przestraszyli się gróźb ani nie ulegli niegodziwym obietnicom przeciwnym sumieniu. Pragnęli podjąć Drogę Krzyża, aby zbawić swoje dusze, dokonać dzieła dla chwały Bożej i powiększenia Królestwa Bożego. Przeciwstawili się prześladowcom, mając niezłomną nadzieję otrzymania z Bożego miłosierdzia wiecznej nagrody”…

Bibliografia: