Bł. al. Bronisław Kostkowski

Błogosławiony kleryk Bronisław Kostkowski urodził się 11 marca 1915 roku w Słupsku. Jego rodzice Władysław i Marianna, z całą rodziną przenieśli się do Bydgoszczy w grudniu 1919 roku i osiedli w Śródmieściu na ulicy Mazowieckiej, która tak wówczas, jak i dzisiaj należy do parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa na Placu Piastowskim. Ojciec pracował jako kolejarz, mama zajmowała się domem. Wychowany w rodzinie religijnej: wspólnie odmawiano różaniec, litanie loretańską i Anioł Pański, co znaczenie wpłynęło na jego pobożność maryjną.
W latach 1926 – 1935 uczył się w Gimnazjum Humanistycznym przy ulicy Grodzkiej – dziś budynek Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Bydgoskiej. Prefektem tej szkoły był ks. Lucjan Kukułka, kapłan o dużym wpływie wychowawczym na młodzież, religijnym i patriotycznym (również zamordowany przez hitlerowców). Pod wpływem ks. Kukułki Bronisław zaangażował się w Sodalicję Mariańską i został nawet prezesem jej szkolnego koła. Był zaangażowany również w pomoc przy budowie bazyliki Wincentego a Paulo.
Działalność Bł. Bronisława Kostkowskiego
Bronisław Kostkowski pragnął wyjechać na misje wśród Polonii: chciał wstąpić do Seminarium Zagranicznego w Potulicach. Niespodziewanie dla niego napotkał trudności dwojakiego rodzaju: w 1935 roku nie zdał matury z języka francuskiego, którą musiał poprawiać (Bronisław był bardzo pracowity i sumienny, ale do najwybitniejszych uczniów nie należał, jak wynikałoby ze szkolnych dokumentów, powtarzał nawet rok). Inną trudnością okazał się sprzeciw matki, która nie chciała by Bronisław opuszczał ojczyznę. Po powtórnym zdaniu matury wstąpił do seminarium we Włocławku. Do tego wyboru – Bydgoszcz należała do archidiecezji gnieźnieńskiej – skłoniły go chyba więzy przyjaźni bliskim kolegą z tej samej dzielnicy ks. Feliksem Gruse. Również absolwentem Gimnazjum Humanistycznego.
Od jesieni 1936 roku Bronisław Kostkowski był klerykiem i z zapałem – uznanym także we wspomnieniach seminaryjnych kolegów – oraz szczerą pobożnością, przygotowywał się do kapłaństwa. Także w seminarium pozostawił pamięć swej pobożności maryjnej i zaangażowana w prace Sodalicji Mariańskiej. Przyjmuje sutannę, a w roku 1939 otrzymuje dwa niższe święcenia. W czerwcu tego samego roku kończy szczęśliwie III rok formacji i otrzymuje promocję na rok IV.
Czas II wojny światowej
Na polecenie władz seminaryjnych pod koniec sierpnia Kostkowski stawia się we Włocławku. Po wybuchu wojny, najpierw z innymi próbuje ewakuować się na wschód, jednak na początku października powraca do Włocławka. 7 listopada Gestapo aresztuje wspólnotę seminaryjną, biskupa Michała Kozala i innych księży włocławskich w tym pracowników kurii – łącznie 42 osoby. Zostają osadzeni początkowo we więzieniu włocławskim, a stamtąd 16 stycznia 1940 roku przetransportowani do Lądu nad Wartą.
W czasie transportu do Lądu Kostkowski odmroził sobie twarz, która już do końca życia pozostała czerwona.
Bronisławowi jeszcze w więzieniu we Włocławku, a potem ponownie w Lądzie, Gestapo składało propozycje uwolnienia za cenę rezygnacji z kapłaństwa. Do dziś nie pozostaje do końca jasne w jaki sposób została w te propozycje zaangażowana matka kleryka. Faktem jest – i wspominali to po latach współwięźniowie – że przy jednej z wizyt nalegała ona na syna, by przyjął tę propozycję. Mówi o tym późniejszy biskup Majdański: Jego mieszkający w Bydgoszczy (…) rodzice doprowadzają poprzez wielkie starania do tego, że Bronisław został powiadomiony o wypuszczeniu na wolność, pod jednym wszakże warunkiem: wyrzeczenie się myśli o kapłaństwie. Stanowczą jego odpowiedzią jest: Nie. Mówi o tym zdarzeniu, wróciwszy do celi, wychowawcom i nam. Nie patrzymyna niego jak na bohatera. A przecież jest.
Teresa Bojarska w książce o biskupie Kozalu pt. Cierniowa mitra, podaje, że Bronisław miał powiedzieć wówczas: raczej śmierć wybiorę niż sprzeniewierzę się powołaniu, którym mnie Bóg zaszczycił.
Te wydarzenia wzmogły w Bronisławie przywiązanie do swego powołania. Zewnętrznie przejawiało się to jego ciągłym chodzeniem w sutannie, nawet do prac fizycznych, i nadzwyczajnym szacunkiem jakim ją darzył. Było to tak niezwykłe, że zauważone zostało przez otoczenie.
W obozie internowania w Lądzie, korzystając z obecności profesorów wznowione zostają zajęcia wykładowe. Bronisław z dobrymi wynikami kończy rok IV swoich studiów i dostaje promocję na rok V.
Z Lądu Bronisław wysyła jeszcze do rodziców list o znamiennej treści: Jestem przygotowany na najgorsze. Zdawałem sobie z tego sprawę, kiedy wstępowałem do seminarium, że gdy zajdzie potrzeba, trzeba oddać życie Bogu w ofierze. Nie zawaham się oddać je za Boga i ojczyznę. Niech się dzieje wola Boża. Bądźcie spokojni i dumni… Chcieliście mieć syna księdzem, czemu nie macie złożyć go Bogu w ofierze? Bądźmy dobrej myśli i pamiętajmy o sobie w modlitwach. Dziękuję serdecznie za Msze św…
Obóz koncentracyjny
Internowanie w Lądzie kończy się dla Bronisława wywózką 26 sierpnia 1940 roku wraz z kolejną grupą więzionych księży. Już 15 sierpnia została wywieziona pierwsza grupa przetrzymywanych w klasztorze duchownych. Niemcy – a może ktoś inny ich umysłami i rękami, jakby urągając, właśnie w dni maryjne – wywozili kolejne grupy duchowieństwa do przejściowego obozu w Szczeglinie, a potem stamtąd już do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. 14 grudnia 1940 roku Kostkowski wraz z innymi duchownymi został przewieziony do KL Dachau. Dotarli tam 16 grudnia. W momencie rejestracji w KL Dachau Bronisław stał się numerem 22828. Dopiero w Dachau został ostatecznie pozbawiony swego ubrania – sutanny – zamienionej na obozowy pasiak.
Został przydzielony wraz z innymi do baraku 28, do czwartej izby. Baraki 26, 28 i 30 były przeznaczone dla więźniów duchownych. W późniejszym okresie spośród wszystkich duchownych wydzielono Polaków i skumulowano ich najpierw w bloku 30 – wśród nich od 29 października 1941 r. znalazł się także Bronisław. Później w związku ze zwiększeniem się liczby duchownych Polaków wydzielono dla nich także blok 28. Również Bronisław od wiosny 1942 roku na powrót znalazł się w tym baraku 28.
Nie mamy zbyt wielu informacji o czasie pobytu Bronisława w Dachau. W obozie Kostkowski zmagał się z jakąś kontuzją nogi. Dowiadujemy się o tym z listu więźnia nr 22386, czyli ks. Feliksa Gruse, który pisząc do swoich bliskich poleca tę wiadomość przekazać rodzinie Kostkowskich.
Po latach przez współwięźniów był wspominany jako ktoś, kto wyjątkowo mężnie znosił wszelkie przeciwności i cierpienia. Z modlitwą. Było to żywe i radykalne wcielenie własnych słów o złożeniu ofiary z życia dla Boga i ojczyzny. Starał się spieszyć każdemu z pomocą, choć jak się domyślamy sam tej pomocy też potrzebował.
Brak nam informacji, gdzie był przydzielony do pracy Kostkowski. Wiemy natomiast, że wraz z innymi latem 1942 roku został skierowany na plantacje ziół leczniczych, gdzie więźniowie pracowali niezależnie od pogody, pilnowani by nie jeść korzonków i liści.
Ze względu na upały latem i zmiany pogodowe w górskim klimacie, praca na plantacjach należała do najbardziej wyniszczających.
Śmierć Błogosławionego
Rok 1942 został przez więźniów zapamiętany jako czas ogromnego głodu. Na pewno i on, prócz zmiennego klimatu, okrutnego traktowania, już podupadłego zdrowia i ogólnego wycieńczenia spowodowały u Bronisława gwałtowny rozwój gruźlicy. Znalazł się więc w bloku 3 zwanym „rewirem”, czyli w obozowym „szpitalu” i tam zmarł dnia 27 września 1942 roku.
Zwłoki spalono w krematorium obozowym. Towarzysze cierpienia – klerycy i księża – zachowali od początku, zaraz po śmierci poczucie, że zmarł ktoś „święcie” wierny powołaniu do kapłaństwa. Dokument o śmierci – lakoniczny i właściwie kłamliwy – przesłano do rodziny. Później do matki dotarła jeszcze jedna przesyłka: sutanna, która pozostała po Bronisławie. Pani Kostkowska przerobiła sutannę syna na swoją własną garsonkę do trumny.
13 czerwca 1999 w Warszawie został przez Jana Pawła II ogłoszony błogosławionym w grupie 108 Polaków, męczenników II wojny światowej.
*Całość tekst znajduje się w książce „Kapłani w Dachau”.


